W tę niezwykłą noc muzea i instytucje kultury na całym świecie przeżywają prawdziwe oblężenie. Skuszeni perspektywą darmowego oglądania obrazów czy innych eksponatów goście ustawiają się pod drzwiami w długich kolejkach. Sztuka nie wychodzi zatem z mody i również Muzeum Regionalne im. ks. Zygmunta Bubaka w Bestwinie otworzyło dla chętnych swe podwoje. 14 maja odbył się wernisaż obrazów Romualda Romańczyka - artysty z Czechowic - Dziedzic specjalizującego sie w technice akwarelowej.

Cóż, w opinii moich kolegów malowanie akwarelami nie jest proste, na pewno znacznie trudniejsze niż farbą olejną, lecz mi o dziwo przychodzi z łatwością - mówi Romańczyk. Do zalet akwareli należy szybkość tworzenia, w jeden dzień może powstać wiele ciekawych obrazów o różnorodnej tematyce. W bestwińskiej galerii podziwiamy portrety, pejzaże wiejskie, panoramy miast, stare budynki, mosty, konie, północnoamerykańskich Indian, rozpoznajemy Pszczynę albo staw "Kopalniok". Pomysły od 30 lat rodzą się spontanicznie, artysta wykorzystuje nawet stopklatkę z telewizji. Jego talent został zauważony na wystawach i przeglądach, do najważniejszych sukcesów należy honorowe wyróżnienie na XXII Konkursie Malarstwa Nieprofesjonalnego im. Ignacego Bieńka. Co ciekawe, Romuald Romańczyk z zawodu jest... ślusarzem parowozowym.

Wspólnie z prowadzącym spotkanie Andrzejem Wojtyłą, malarz zorganizował konkurs - loterię w której nagrodami były oczywiście akwarele. Nikt nie wyszedł z Muzeum z pustymi rękami, niezapomniane wrażenia wynieśli goście w każdym wieku, od dzieci po seniorów.

Świerk do Wątroby, Wątroba do Świerka
Wieczór artystyczny w Muzeum Regionalnym

Metafizyczny dialog literata i nieżyjącego artysty plastyka oczarował publiczność zgromadzoną 20 kwietnia w bestwińskim Muzeum im. ks. Zygmunta Bubaka. Poeta z Rudzicy, Juliusz Wątroba złożył liryczny hołd swojemu długoletniemu przyjacielowi Józefowi Świerkowi, twórcy czarno - białych grafik również zaprezentowanych w muzealnej galerii. Tomik "W świerkowym gaju" gdzie słowo przeplata się z obrazem a dwóch artystów ukazuje czytelnikowi zakamarki swych wrażliwych dusz jest trwałym świadectwem przyjaźni przekraczającej granice zaświatów.

Józef Świerk (1935 - 2013) był postacią szalenie barwną - moglibyśmy go nazwać "artystą niepokornym" chodzącym zawsze swoimi drogami. Dorastał podczas II wojny światowej, zaś jego bunt przeciwko światu objawił się na przykład poprzez spalenie niemieckiego zboża - w odwecie za zniszczenie przez okupanta rodzinnej piekarni. Imał się różnych zawodów aż w końcu poświęcił się tylko sztuce. Nie kończył jednak w tym kierunku szkół, stąd też malarska "elita" mnożyła przed nim liczne przeszkody. Samorodny talent obronił się wszakże sam - w 1984 roku Komisja Ministerstwa Kultury i Sztuki przyznała Józefowi Świerkowi tytuł artysty - grafika. Dzisiaj, dzięki między innymi Juliuszowi Wątrobie, odkrywamy Świerka na nowo a raczej odkrywamy go w ogóle wdzięczni - jak wyraził się pan Juliusz - Bogu, który obficie rozrzuca po świecie talenty. Najbardziej wzruszona, ale i szczęśliwa była chyba żona zmarłego twórcy, obecna razem z innymi gośćmi w galerii "Na Prowincji".

Podczas spotkania wręczono także nagrody "W duchu Oskara Kolberga" osobom z gminy Bestwina zasłużonym w dziedzinie kultury. Kapituła przyznała te nowe wyróżnienia Walerii Owczarz, Andrzejowi Żaczkowi i Leonowi Foksińskiemu, zaś wręczenia dokonali wójt gminy Bestwina Artur Beniowski, przewodnicząca TMZB Dorota Surowiak i prowadzący środowe spotkanie Andrzej Wojtyła.